Masz pytania ? Napisz do mnie!

Posadzki przemysłowe Zaremba cz.1

O posadzkach przemysłowych, dekoracyjnych, a także o biznesie, klientach, rozwijaniu biznesu i własnej firmy rodzinnej rozmawiałem z moim klientem, Michałem Zarembą, prezesem firmy Zaremba Posadzki Sp. z o.o. – moim zdaniem jednej z najlepszych firm posadzkarskich w Polsce.

Paweł: Jak zaczęła się Wasza, rodzinna historia z posadzkami?

Michał: Dawno, dawno temu… w sumie ponad 20 lat temu, mój ojciec musiał wyemigrować na zachód za pracą, w okresie Balcerowicza (niektórzy wiedzą o czym mowa!). Ten czas nie był dla naszej rodziny łaskawy, ale upór i poświęcenie mojego taty, za które to cechy cenię go do dzisiaj, spowodowały, że jesteśmy tu i teraz. Praca ogólnie mi się podobała, szybkie i ciekawe efekty, a w tym czasie taki sposób wykonywania usługi – szybko i dobrze – był przez wielu nie do pomyślenia. I tak się to zaczęło. Historia tworzy się do dzisiaj.

Paweł: A od czego Ty zaczynałeś w posadzkach? Jak wyglądała Twoja kariera?

Michał: Zaczynałem od samego dołu jako operator łopaty i betoniarki. Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy jeszcze uczyłem się w Technikum Mechanicznym w Świdnicy, mój ojciec pracował za granicą właśnie przy posadzkach. Kilka lat na Zachodzie i zdobyte doświadczenie zaowocowało wprowadzeniem technologii do Polski. W tamtym czasie były to tylko podkłady cementowe, ale już wtedy, w każdej wolnej chwili chwytałem za łopatę i mieszałem beton w betoniarce, pomagając  w ten sposób rodzinie no i samemu już zarabiałem pieniądze.

Trzeba pamiętać, że wtedy pompy do betonu typu mixokret nie były tak łatwo dostępne, a te maszyny w dzisiejszych czasach znacząco ułatwiają pracę przy podkładach. A potem to już poszło z marszu: pierwsze posadzki przemysłowe, praca w nocy z ojcem, wspólne odkrywanie właściwości betonu. Potem pierwsze realizacje na żywicach, małe hale produkcyjne. Zawsze w firmie byłem wysyłany na przecieranie szlaków. Tak też było z posadzkami dekoracyjnymi. Przez te wszystkie lata przeszliśmy szereg szkoleń w Polsce i za granicą poznając arkana sztuki posadzkarskiej i tak do dzisiaj.

Paweł: Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Michał: Jest kilka rzeczy, które lubię. Po pierwsze – tworzenie – tworzenie nowych i ciekawych rozwiązań posadzkowych. Możliwość wprowadzania nowych rozwiązań, ścieranie się z nietypowymi wyzwaniami. Po drugie, przez to, że moja praca jest bezpośrednio z klientem, możliwość poznawania wielu ludzi. Różnych ludzi, z różnymi charakterami. To uczy pokory, otwartości i dobrej komunikacji. Po trzecie, to że tworzymy to rodzinnie, co uważam za nasz wielki atut. Budujemy razem naszą firmę i jestem częścią czegoś większego.

Paweł: Po czym Twoim zdaniem poznać dobrą firmę posadzkarską?

Michał: Po naszym logo!? (śmiech)  A tak poważnie, to chyba po jej referencjach. I to nie takich zwykłych, jakiś certyfikatach (które czasami można kupić na bazarze), ale od konkretnych klientów, inwestorów dla których zrobili nie jedną, a kilka realizacji na przestrzeni dłuższego czasu. Po wyglądzie zewnętrznym pracowników. Po podejściu do rozwiązania problemu. Ważne jest też poważne traktowanie każdego klienta, nawet tego z niedużą, jak na firmę od posadzek przemysłowych posadzką do wykonania. Może się wydawać, że dla nas to są małe metry, ale pamiętać trzeba, że dla klienta często jest to posadzka jego życia.

Paweł: O co warto zapytać posadzkarza zanim zdecydujemy się skorzystać z jego usług?

Michał: Trzeba zapytać o klika rzeczy. Na początek, tak ogólnie, np. o ilości wykonanych posadzek w technologii, w której chcemy zlecić to posadzkarzowi. Trzeba w pierwszych pytaniach zbadać, czy dana firma jest w ogóle zainteresowana wykonaniem naszej posadzki. Jeżeli odpowiedzi na nasze pierwsze pytania są chaotyczne, zdawkowe, to już jest pierwszy sygnał, że dana firma traktuje nas, klientów, niepoważnie.

Tak jak wspomniałem wcześniej, dla naszych klientów ich posadzki są najważniejsze, a takie muszą być również dla nas. Potem konkretne pytania dotyczące danego problemu do rozwiązania. Jeżeli przedstawiciel o czymś informuje, jest tego pewien, klient od razu ma pewność, że rozmawia z osobą kompetentną. Jeżeli natomiast posadzkarz mówi, że zrobi usługę „tak jak Pan chce”, bez sugestii co do szczegółów wykonania, należy mu podziękować i dzwonić do nas (śmiech).

Koniec części pierwszej. Przeczytaj koniecznie drugą część wywiadu: Posadzki przemysłowe Zaremba cz.2

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sposoby na pozyskanie klientów!


Podaj swój e-mail i otrzymuj informacje, które pozwolą Ci pozyskać nowych klientów z polecenia!


Imię:

E-mail:


polityka prywatności

Dołącz