Masz pytania ? Napisz do mnie!

    • networker, marketer i przedsiębiorca

    Paweł Kresso

     Paweł Kresso - przedsiębiorca, networker i praktyk marketingu referencyjnego

    Kim jestem?

    Nazywam się Paweł Kresso i jestem przedsiębiorcą. Urodziłem się i wychowałem w Zabrzu, gdzie spędziłem prawie całe moje dotychczasowe życie. Moi rodzice zaszczepili we mnie pierwiastek ambicji i chęć uzyskiwania jak najlepszych osiągnięć w każdej dziedzinie jakiej dotykam. Dzięki temu niektórzy mówią, że mam niesamowity „ciąg na bramkę”. Mój charakter w dużej mierze ukształtował sport. Grałem w koszykówkę jako młodzik, kadet i junior w zabrzańskim klubie MKS Zabrze. Na sali treningowej nauczyłem się pracowitości i poświęcenia dla tego co robię. Na boisku nauczyłem się rywalizacji sportowej, czystej, ale twardej gry, zasmakowałem sukcesów i nauczyłem się przełykać gorycz porażki. Z porażek nauczyłem się wyciągać wnioski. I nauczyłem się jak po porażkach podnosić się z ziemi i podejmować kolejne próby. Pamiętam taki sezon, kiedy przegraliśmy wszystkie mecze. Byliśmy chłopcami do bicia, ale porażki nie zniechęcały mnie do tego, żeby ciągle próbować i realizować swoje marzenia.

    Chodź do szkoły, zdobywaj dobre stopnie…

    W szkole uczyłem się dobrze, miałem dobre oceny. Brałem udział w olimpiadach i odbierałem co roku świadectwo z czerwonym paskiem. Liceum skończyłem z najlepszą maturą w Zabrzu. Pisemny polski i historię napisałem na celujący. Pomimo tego, że na semestr z angielskiego miałem ledwo dobry zebrałem się w sobie, przygotowałem do ustnego egzaminu i angielski też zdałem celująco. Okazało się, że było to warte artykułu w gazecie miejskiej. Dopiero studia pokazały mi to, czym zajmuję się w dorosłym życiu. Zdawałem na 3 uczelnie, dostałem się na marketing i zarządzanie do Szkoły Zarządzania Uniwersytetu Śląskiego w Chorzowie. Moi znajomi śmiali się, że to jest fabryka bezrobotnych, albo szkoła dla pacyfistów (chłopców, którzy chcieli uciec na studia od przymusowego wtedy poboru do wojska). Ale ja wiedziałem, że jeśli będę wystarczająco dobry, to poradzę sobie po studiach.

    Jestem zadowolony z wyboru kierunku studiów, które otworzyły mi drogę do świata sprzedaży, marketingu i przedsiębiorczości. Wyniki na studiach licencjackich przyniosły mi stypendium naukowe. Ukończyłem je w 2004 roku obroną pracy pt. „Pozafinansowe czynniki motywacyjne w organizacjach”. W czasie studiów w 2002 i 2003 roku pojechałem, z moim przyjacielem Romkiem Dolnickim, autostopem do Skandynawii. W 2002 roku byliśmy w Norwegii, gdzie pilnie „studiowaliśmy ogrodnictwo”. W 2003 roku dojechaliśmy do Szwecji, gdzie awansowaliśmy na multi-wszechstronnych pracowników remontowych. W 2006 roku obroniłem tytuł magistra marketingu i zarządzania.

    …i zdobądź dobrą pracę.

    Wakacje 2004 roku to był czas kiedy rozpocząłem swoją pracę zawodową. Pracowałem jako specjalista ds. marketingu w hurtowni alkoholi i miałem swój czynny wkład we wprowadzaniu do Polski ukraińskich wódek Nemiroff. Ponieważ szybko się uczę, po 3 miesiącach wiedziałem, że nie chcę dłużej pracować w tej firmie. Postanowiłem spróbować swoich sił w sprzedaży u jednego z operatorów sieci komórkowych. Zostałem Autoryzowanym Doradcą Biznesowym. Ponieważ wynagrodzenie było czysto prowizyjne musiałem się sprężać, żeby zacząć zarabiać. Po 3 miesiącach zostałem wyróżniony za najlepszą sprzedaż w regionie katowickim w mojej grupie stażowej. Szybko zorientowałem się, że ciężko będzie realizować sprzedaż w sposób, w jaki ją sobie wyobrażałem. A wyobrażałem ją sobie jako sprzedaż relacyjną. Jako budowanie długoterminowych relacji z klientami i utrzymywaniu bieżącej obsługi klienta na bardzo wysokim poziomie. Niestety, operator chociaż płacił prowizje za klientów przedłużających umowy, nie zaliczał ich do planu sprzedaży. Liczyły się tylko nowe aktywacje. Nie mogłem zostać farmerem…musiałbym być myśliwym. Tego nie chciałem i postanowiłem szukać szczęścia gdzie indziej.

    Ziarno przedsiębiorczości

    Na studiach spotkałem się z ideą MLM. Marketing sieciowy bardzo mi się spodobał i zostałem dystrybutorem marketingu wielopoziomowego. Ostatecznie nie odniosłem sukcesu, ale bardzo dużo się nauczyłem, o sprzedaży, o ludziach, o przedsiębiorczości, o postawie w biznesie i wartości kontaktów biznesowych. Rozwinąłem swoje umiejętności biznesowe i dowiedziałem się dużo o sobie samym. Dziś widzę jak wartościowe było to doświadczenie. Miałem też styczność z prawdziwymi ludźmi sukcesu – ludźmi, którzy doszli tam, gdzie ja chciałem kiedyś dojść. Wtedy też nauczyłem się myśleć sieciowo. Natknąłem się wtedy na książkę Roberta Kiyosaki „Bogaty ojciec, biedy ojciec” oraz cała serię Bogatego Ojca, która mocno wpłynęła na mój sposób myślenia o mojej dalszej karierze zawodowej. Pamiętam, że przeczytałem Bogatego Ojca jednym tchem. Skończyłem o 1.00 nad ranem. Nie mogłem zasnąć do 3.00. Ta książka była początkiem rewolucji w moim myśleniu.

    Zakładam pierwszą firmę

    W głowie kołatało mi się myślenie o pracy na etacie: „Matrix Cię więzi” i wtedy też postanowiłem, że będę przedsiębiorcą i założę własną firmę. Swoją pierwszą firmę założyłem w 2007 roku. Popełniłem wiele błędów, jak się jednak później okazało, nie wszystkie, jakie mogłem popełnić. Nauczyłem się co oznacza pochopne podejmowanie decyzji i praca bez biznesplanu. Dowiedziałem się też czym różni się przedsiębiorca od samozatrudnionego. Współpracując z firmą z Holandii poczułem co oznacza prawdziwe dociskanie ludzi. Doświadczyłem braku planowania finansów i efektów jakie to za sobą niosło.

    90% wszystkich firm nie przeżywa pierwszego roku

    Pierwsze kroki w biznesie były czasem intensywnej nauki samodzielności. W 2008 roku musiałem ją zawiesić…i wrócić na etat. Byłem zniechęcony własnymi ograniczeniami i brakiem pomysłu na swoją firmę. Okazało się, że same chęci nie wystarczą. Potrzebny jest dobry pomysł i wiele innych kluczowych elementów, których wtedy mi brakowało. Wtedy też zacząłem współpracę z firmą, która sprzedawała technologię polerowanego betonu i prowadziła szkolenia dla wykonawców. Po pewnym czasie zacząłem prowadzić te szkolenia i to było coś, co bardzo mi się spodobało. Pomyślałem, że szkolenia to jest to, czym mógłbym zajmować się w przyszłości.

    Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni

    W latach 2008 – 2009 zajmowałem się aktywną sprzedażą maszyn i technologii posadzkarskich. Między innymi szkoliłem wykonawców z wykonawstwa posadzek w Systemie RetroPlate.

    W 2009 roku z firmą posadzkarską zrealizowałem duży projekt posadzki dekoracyjnej w Liege w Belgii jako kierownik robót. Spędziłem w Belgii 4 miesiące nadzorując w szczytowych momentach pracę 3 brygad. Łącznie nadzorowałem pracę 17 ludzi, miałem na głowie sprzęt, napięte terminy i rozwiązywanie bieżących problemów na obcej ziemi. Po powrocie z kontraktu uświadomiłem sobie, że jeśli z sukcesem poprowadziłem ten projekt, to muszę powrócić do pracy na własny rachunek.

    W 2010 roku skorzystałem z propozycji Romka Dolnickiego i podjęliśmy współpracę przy prowadzeniu i rozwijaniu jego firmy remontowej. Zostaliśmy wspólnikami. Znaliśmy się od lat, a od jakiegoś czasu cięgle rozmawialiśmy o pomysłach na wspólny biznes. Przegadaliśmy dziesiątki pomysłów, mniej lub bardziej udanych. Niektóre z nich odpadały na etapie koncepcji, inne na etapie analizy finansowej i budowania biznesplanu. Firma remontowa okazała się pomysłem, który przyszło nam wspólnie realizować. Później poszerzyliśmy działalność o specjalistyczne usługi osuszania budynków, a w 2012 roku o działalność handlową produktami z USA. Po zakończeniu współpracy z Romkiem powróciłem do działalności doradczej pod marką TRIVO. Obecnie prowadzę kilka przedsięwzięć: firmę posadzkarską – wykonawcę posadzek przemysłowych Zaremba Posadzki Sp. z o.o., Finaldom Sp. z o.o., która projektuje i pomaga realizować gotowe domy energooszczędne i niskoenergetyczne. Jestem pomysłodawcą marki Silicol System, która produkuje chemię – impregnaty i środki zabezpieczające do posadzek przemysłowych betonowych, żywicznych i polerowanego betonu.

    Droga do pozyskiwania klientów z polecenia

    W 2011 roku kiedy realizowaliśmy projekt związany z osuszaniem budynków znajomy zaprosił nas na śniadanie biznesowe. Początkowo byliśmy sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, ale po 6 miesiącach od zaproszenia postanowiliśmy skorzystać i pojawić się na spotkaniu…i tak już zostaliśmy. Po pierwszym spotkaniu grupy networkingowej BNI Silesia w sierpniu 2011 roku postanowiliśmy, że przystąpimy do grupy, bo widzieliśmy sens pozyskiwania klientów z polecenia i sami chcieliśmy zdobywać klientów dzięki rekomendacjom.

    Do sierpnia 2015 roku byłem aktywnym członkiem BNI Silesia w Katowicach. Do momentu przystąpienia do organizacji networkingowej pomimo wysokiej jakości świadczonych usług, terminowości i nieprzekraczania budżetów nie byliśmy polecani. Polecał nas jeden na dwudziestu klientów. Nie wiedzieliśmy dlaczego. Dopiero wiedza zdobyta podczas szkoleń i gruntowne poznanie zagadnień związanych z budowaniem sieci kontaktów biznesowych i wykorzystywania marketingu szeptanego w firmie pokazała mi gdzie popełnialiśmy błędy. Nareszcie mogłem rozwiązać nasz podstawowy problem: jak pozyskać klientów dzięki poleceniom?

    Networking w mojej działalności

    W networkingu czuję się jak ryba w wodzie. Przedsiębiorcy to środowisko, w którym czuję się najlepiej. W ciągu pierwszego roku członkostwa przekazałem moim partnerom biznesowym 115 rekomendacji. Za wkład w grupę zostałem uhonorowany odznaką Notable Networker (Znakomity Networker), a później zdobyłem nagrodę Networker Roku 2012 w kategorii: najwięcej rekomendacji. Od 2004 roku do teraz odbyłem ponad 1000 spotkań handlowych jako sprzedawca, kierownik sprzedaży oraz przedsiębiorca – właściciel własnej firmy. Od 2011 roku aktywnie pomagam pozyskiwać klientów z polecenia. Od 2013 roku opracowuję strategie marketingowe oparte na marketingu referencyjnym, budowaniu sieci partnerów biznesowych, wdrażam te strategie i szkolę przedsiębiorców jak pozyskiwać klientów dzięki rekomendacjom.

    Jak widzisz jestem czynnym networkerem, aktywnym marketerem, sprzedawcą i przedsiębiorcą. Ponieważ w moim rodzinnym domu nigdy nie było biznesu, to nie jestem z zawodu niczyim synem. Przedsiębiorcą musiałem się stać. Poza biznesem interesują się nawiązywaniem i budowaniem relacji z ludźmi. Lubię gotować, czytać i mam 2 psy; Amstaff’kę i Boksera którym poświęcam czas.

    Teraz kiedy wiesz kim jest ten facet, który pisze o marketingu szeptanym zapraszam do lektury kolejnych wpisów. Mam nadzieję, że przekazywana wiedza okaże się pomocna w rozwijaniu Twojej firmy i wykorzystasz marketing referencyjny dla Twoich celów. Piszę o różnych metodach, sposobach i technikach. Pamiętaj, że jeżeli coś działa u mnie, nie oznacza to, że sprawdzi się również u Ciebie. Miej na uwadze to, że nie biorę odpowiedzialności za efekty Twoich działań. Za swoje działania ponoszę pełną odpowiedzialność.

    Zapraszam

    Paweł Kresso

    Sposoby na pozyskanie klientów!


    Podaj swój e-mail i otrzymuj informacje, które pozwolą Ci pozyskać nowych klientów z polecenia!


    Imię:

    E-mail:


    polityka prywatności

    Dołącz