Masz pytania ? Napisz do mnie!

    • Jak pozyskiwać zlecenia dla freelancera?

    Dlaczego freelancer pozyskuje zlecenia na piechotę?

    Jak pozyskiwać zlecenia dla freelancera?Dzięki Freelance Camp 2013 poznałem kilkunastu freelancerów, z którymi miałem okazję porozmawiać. W rozmowach przewijał się temat sprzedaży. Śledziłem też pytania, które padały podczas prelekcji. Zagadnienia pozyskiwania zleceń i zapewnienie stałości zleceń powracały jak bumerang. Być może Tobie, tak jak części freelancerów, te tematy spędzają sen z powiek, a brak stałego źródła dochodów podcina skrzydła? Jesteś świetny w tym co robisz, tylko jeszcze żeby byli „na to” klienci…

    Freelancer podąża utartą ścieżką

    A więc postanowiłeś być freelancerem. Nie chcesz się na stałe z nikim wiązać. Cenisz niezależność i pracę nad ambitnymi projektami. Lubisz nowe zlecenia i nowe wyzwania. Bardzo często pracujesz w domu. Zamieniłeś etat w dużej agencji na własną działalność gospodarczą. Albo od zawsze jesteś na własnym garnuszku. Łapiesz pierwsze zlecenia. Dużo się uczysz i angażujesz siew ich realizację w 100%. Dajesz maksimum swoich możliwości bo przecież pod tym się podpisujesz.

    Dostajesz swoje pierwsze pieniądze i myślisz sobie; TO JEST TO. Zlecenie jednak się skończyło, a Ty nie masz nic innego, co mógłbyś aktualnie wykonać. Zleceniodawca dla którego popełniłeś ostatni projekt nie ma na razie niczego dla Ciebie. Myślisz sobie, że to ostatnie zlecenie było dość wyczerpujące i zasługujesz na tygodniowe wakacje. Ale po tym tygodniu masz mniej pieniędzy niż 7 dni wcześniej i żadnego, kolejnego zlecenia. Zaczynasz się niepokoić i nerwowo przeglądać spis kontaktów w telefonie; do kogo by tu zadzwonić?

    W końcu jest – dostajesz zlecenie. Oddychasz z ulgą. Od razu w duchu przyrzekasz siebie, że to był ostatni raz. Ostatni raz kiedy narażasz się na taką nerwówkę. Postanawiasz, że zrobisz coś, żeby nigdy, przenigdy nie znaleźć się w tak kiepskim położeniu. Zaczynasz realizację nowego zlecenia, zatracasz się w pracy i zapominasz o swoim postanowieniu – cały cykl zaczyna się od nowa.

    Brzmi aż nazbyt znajomo? Doświadczasz takiej huśtawki? Masz zlecenie, ale nie ma czasu, żeby zorganizować sobie kolejne? Kończysz zlecenia i zamiast satysfakcji odczuwasz niepokój? Einstein powiedział, że wykonywanie tych samych czynności w oczekiwaniu odmiennych rezultatów to obłęd. Czas przerwać to błędne koło.

    Jak zerwać z tym schematem?

    Być może w czasie czytania powyższej historii nasunęło Ci się pytanie; co można z tym zrobić? Hej Panie fotografie, programisto w PHP-ie, trenerze biznesu… Hej Panie grafiku, coachingu praktyku, Panie prawniku… Mam dla Ciebie wskazówkę i kilka ważnych pytań:

    Musisz przestać poświęcać 100% swojego czasu na pracę W SWOIM BIZNESIE, a zacząć poświęcać jego część na pracę NAD SWOIM BIZNESEM. Zapytaj siebie:

    • Ile czasu poświęcasz na myśleniu i planowaniu w ciągu miesiąca, tygodnia czy w ciągu normalnego dnia pracy?
    • Ile czasu przeznaczasz na rozmowy z Twoimi obecnymi i potencjalnymi klientami na temat możliwości współpracy w przyszłości?
    • Ile czasu poświęcasz na nawiązywanie nowych kontaktów, które mogą przynieść Ci kolejne zlecenia oraz są strategiczne z punktu widzenia rozwoju Twojej firmy?
    • Co robisz, żeby Twoi potencjalni zleceniodawcy mogli Cię poznać, polubić, zaufać, wypróbować, zlecić Ci coś po raz pierwszy, zlecać kolejne projekty i w końcu polecać innym?
    • A ile czasu poświęcasz na fizyczne wykonywanie pozyskanego zlecenia?

    Warto przeznaczać czas nie tylko na to, co przynosi dochody tu i teraz, ale też na to, co będzie przynosić je w przyszłości. W wielu branżach i zawodach skończyły się czasy, kiedy wystarczyło być dobrym w tym co robisz, a zlecenia same przyjdą. Zadawaj sobie proste pytania:

    • Jak wiele osób robi dokładnie to samo co ja?
    • Co robię dla swoich klientów, żeby być kimś więcej niż tylko dostawcą usługi?

    Pierwszym krokiem żeby przestać w tej karuzeli: góra – dół, góra – dół, jest zlecenia – nie ma zlecenia, jest zlecenia – nie ma zlecenia jest świadomość, że trzeba robić coś więcej niż tylko świetne zdjęcia albo wyjątkowe szkolenia. Trzeba myśleć, planować i działać strategicznie – nie ważne jak małe, na tym etapie, jest Twoje przedsięwzięcie. I trzeba dawać coś więcej niż dobrą jakość. Rozwijaj swoją sieć kontaktów biznesowych. To może być jedna z Twoich najlepszych inwestycji. Tym bardziej, że networkingu można się nauczyć.

    Zastanów się nad tym. Działaj dwutorowo; pracując w biznesie i nad biznesem…Odwagi Freelancerze!

    A co dla Ciebie jest największa przeszkodą w pozyskiwaniu nowych zleceń? Zapraszam do komentowania!

    7 Responses to Dlaczego freelancer pozyskuje zlecenia na piechotę?

    1. Nic

      Moim największym problemem jest prokrastynacja. Mianowicie dużo osób do mnie dzwoni , pisze, chce się umawiać bym robił dla nich layouty. Ale ja je odrzucam. Odrzucam pracę która sama przychodzi pod moje drzwi. Powodem jest lekkie wypalenie materiału. Z 7 lat temu cieszyłbym się jak małe dziecko że ktoś sam do mnie pisze a teraz … Czuję się zmęczony. Siedzenie ponad 12 godzin dziennie nad swoim biznesem jest po prostu męczące. Ograniczyłem swoje godziny pracy do magicznej ósemki. Rzadko kiedy poświęcam swój wolny czas po pracy – na pracę. Moim zdaniem największym wrogiem freelancerów nie jest brak zleceń a brak chęci/czasu. Bo robotę zawsze się znajdzie.

      • Witaj!
        Dzięki za Twój komentarz. Nie pomyślałem o tym pod tym kątem, więc tym bardziej mnie to zaciekawiło. Może przyszedł czas konkretnie naładować baterie i znów cieszyć się ze zleceń „jak małe dziecko”? A może warto znaleźć dobrego współpracownika, freelancera, inną firmę, której będziesz mógł oddawać część tematów, które Cię z jakiegoś powodu nie interesują?

        • Ewa

          Prowadząc działalność kilka lat człowiek zawsze dochodzi do wniosków, które nie pojawiają się w momencie jej założenia. Ważne jednak by myśląc o swojej firmie jak o dziecku zapewniać sobie też od niej półświadomy odpoczynek, np. w pasjach niekoniecznie związanych ze swoją branżą. Wtedy ma się na chwilę moment resetu dla duszy i ciała. Własna firma jest jak dziecko: od niego też czasami potrzebna jest chwila odpoczynku, chociaż nie znaczy to że wyrzekamy się go czy przestajemy o nie się troszczyć.
          Ja takie chwilę znajduje w śpiewie i sporcie.

          Zdarza się jednak czasami i wypalenie ilością godzin powtarzalnej pracy, więc moim rozwiązaniem jest firma która płynie, tzn. nie można stać w miejscu i robić przez 10, 20 i więcej lat ciągle tego samego, nawet jeśli jest to nasza pasja. Pewne czynności, obowiązki, itp. zbyt często wykonywane powszednieją i jeśli człowiek sobie tego nie urozmaici staje się jak pracownik na etacie we własnym kieracie… 😉 Life, cóż zrobić.
          Posiadając jednak firmę, to od nas zależy jakie obowiązki w niej mamy i w jakim kierunku będzie ona podążać.

          Zgadzam się, że nie należy wykonywać wszystkiego, akceptować każdego klienta itd., ale w takich sytuacjach warto zatrudnić do mniej ciekawych zadań dla nas ludzi, którym takie obowiązki akurat odpowiadają, wydają się motywujące i są na tyle dobrzy, że utrzymają a nawet rozwiną dalej renomę naszej firmy w otoczeniu. Innym rozwiązaniem byłoby polecenie ich przysłowiowej konkurencji, bo jak nie od dziś wiadomo z konkurencją trzeba współpracować a nie drzeć koty. Dodatkowo otrzymasz kolejny cenny zadowolony kontakt.

          • Witaj Ewo,
            Dziękuję za Twój komentarz. Delegowanie pewnych czynności ma kluczowe znaczenie, jeśli nie chcemy zapracować się na śmierć.
            Jest wtedy więcej czasu na planowanie, a i prowadzenie firmy nie zmęczy nas tak szybko, jak wtedy gdy wszystko robimy sami.

    2. Bardzo dobry wpis. Wyrosłem już z takich totalnych huśtawek „jest zlecenie – nie ma zlecenia”, dosłownie wyrosłem, bo każde zlecenie małe i duże pozwala powiększyć swoje zaleczenie kontaktów i dać okazję na kolejne zlecenia. Najgorsze jest to, ze teraz 120% to czas poświęcony zleceniom i zacieranie rak na kolejne, zapisane na 2-3 tygodnie do przodu. Aż się boje kiedy ta piramida padnie pod swoim ciężarem i będę musiał o wiele więcej czasu przeznaczyć na rozwijanie swojego biznesu.

      Fragment o niezależności i tygodniowym urlopie jest przereklamowany, bardzo szybko zmienisz zdanie trenerze 😉

      Pozdrawiam.

      • Cześć Wojtek!
        Dzięki za Twój komentarz. Jak widać są freelancerzy i freelancerzy ;-). Gratuluję natłoku zleceń, które oznaczają, że pod względem ich ilości jesteś w takim miejscu, w którym wielu przedsiębiorców chciałoby być. A jak z jakością klientów? Masz tylko takich z którymi chcesz pracować?

      • Kolega który się nie przedstawił ma rację, nie wiem co będzie 3-4 lata, pewnie też jakieś zmęczenie materiału, jak na razie jestem na etapie pracy po 12 godzin i niestety jeszcze nie przebieram w zleceniach. Czasem odsyłam z kwitkiem bo zakres pracy jest za duży i musiałbym odwołać lub całkowicie nie brać zleceń przez jakiś czas. A czasem po spotkaniu lub długiej rozmowie telefonicznej już wiem, że to klient z czerwonej strefy, nie wie czego chce, chce to w cenie pracy kasjerki w bierdonce lub chce zrobić ze strony lub ulotki tandetę. Odsyłam wtedy takiego klienta do linków z moimi stronami i mówię, że się nie podejmę bo moje projekty wyglądają następująco i stylu nie zmienię. Miałem (mam) tylko raz super klienta na CRMa – nie ważne jak będzie wyglądał, ma mieć dane funkcje i ma być schludny. Jak zobaczył podstawę to stwierdził, że sam by lepiej tego nie wymyślił.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Sposoby na pozyskanie klientów!


    Podaj swój e-mail i otrzymuj informacje, które pozwolą Ci pozyskać nowych klientów z polecenia!


    Imię:

    E-mail:


    polityka prywatności

    Dołącz